Tegoroczna zima wydaje się już nas opuszczać, niemniej jednak sezon grzewczy mamy nadal w pełni. Postaram się pokrótce opisać, jakie zagrożenia czyhają na nasze instrumenty w okresie zimowym i jak możemy im przeciwdziałać.

Dla instrumentu muzycznego wykonanego z drewna kluczowym parametrem jest wilgotność powietrza. Optymalna jej wartość mieści się w przedziale 45% - 65%.

W sezonie grzewczym, zwłaszcza gdy mieszkamy w bloku, wilgotność powietrza często spada poniżej wartości optymalnej, co może skutkować wysuszeniem drewna naszego drogocennego instrumentu. O ile instrumenty sklejkowe są stosunkowo mniej wrażliwe na niską wilgotność, o tyle instrumenty z litego drewna mogą boleśnie odczuć długotrwałe przesuszenie. W jego efekcie zdarzają się odklejenia belek wewnątrz instrumentu, skrzywienie gryfu (większość ukulele nie posiada pręta regulacyjnego, jest to więc uszkodzenie bardzo trudne do naprawienia) lub nawet pęknięcia płyty wierzchniej instrumentu.

Mam nadzieję, że wszyscy są już w tym momencie odpowiednio wystraszeni. Opiszę więc, jak łatwo i przy niskim nakładzie finansowym zapobiec niekorzystnemu przesuszeniu instrumentu.

Przechowywanie instrumentu w zimie

  • instrument przechowujemy koniecznie w futerale lub pokrowcu
  • NIE wietrzymy pomieszczenia jeżeli znajduje się w nim instrument bez pokrowca (w zimie dodatkowo wysuszamy w ten sposób powietrze)
  • NIE przechowujemy instrumentu (nawet w futerale) w bezpośrednim otoczeniu kaloryfera ani wysoko pod sufitem (np. na szafie)
  • Badamy wilgotność powietrza. Higrometr pokojowy nie jest drogi, a higrometr który możemy wrzucić do pokrowca lub przykleić w futerale kosztuje mniej niż 20 zł (świetnie sprawdzają się higrometry do humidorów służących do przechowywania cygar)
  • Jeżeli wilgotność jest zbyt niska - nawilżamy instrument.

Jak nawilżać instrument

Możemy nawilżać powietrze w pomieszczeniu, w którym znajduje się instrument za pomocą nawilżaczy pokojowych dostępnych w sklepach AGD - to będzie zdrowe także dla nas. Bezpieczniej jednak jest nawilżać przede wszystkim sam instrument. W sklepach muzycznych dostępne są drogie (i dobre) nawilżacze montowane w otworach rezonansowych, w futerałach itp. Istnieją jednak bardzo tanie i proste rozwiązania alternatywne, jeżeli nie chcemy wydawać setek złotych na specjalistyczne urządzenia:

  • Nawilżacz DIY nr 1. Kupujemy w sklepie jogurt i podpaski (lub pożyczamy jedną od żony/mamy/koleżanki (niepotrzebne skreślić) ). Jogurt zjadamy, następnie myjemy kubeczek i do środka wpychamy podpaskę. Całość zanurzamy w wodzie aż podpaska nasiąknie, a następnie wylewamy nadmiar wody. Kubeczek z nawilżoną podpaską wsadzamy do pokrowca/futerału z instrumentem. Kontrolujemy wilgotność w środku i dostępną pozostałą wilgoć w "nawilżaczu"
  • Nawilżacz DIY nr 2. Kupujemy jajko z niespodzianką oraz nieduży kawałek zielonej gąbki do kompozycji florystycznych (dostępne w kwiaciarniach). Czekoladę z jajka zjadamy, cieszymy się zabawką. Pojemnik po zabawce nakłuwamy drutem podgrzanym na palniku lub, jeżeli ktoś woli, nawiercamy małym wiertełkiem wiertarką lub dremelem. Upychamy do środka tyle zielonej gąbki, ile wlezie, najlepiej w jednym kawałku (dobrze jest to robić np. nad gazetą bo bardzo się kruszy). Zamknięty nadziurkowany pojemnik zanurzamy w wodzie, aż gąbka odpowiednio nasiąknie. Nawilżacz gotowy.

Przenoszenie instrumentu podczas mrozów

Jeżeli zajdzie konieczność transportu instrumentu podczas wielkich mrozów, starajmy się w miarę możliwości oszczędzić mu dużych skoków temperatury. Instrument nosimy tylko w pokrowcu/futerale. Poluzujmy na czas transportu struny, a przed ponownym nastrojeniem w nowym pomieszczeniu odczekajmy chwilę, aby instrument się ogrzał.