Całkiem niedawno w zasadzie jedynymi dostępnymi instrumentami na polskim rynku były ukulele klasy „allegro 100 zł precyzyjnie wykonane”. Chlubnym wyjątkiem był asortyment dosłownie jednego sklepu w Warszawie, w którym można było znaleźć kilka modeli marki Lanikai. Podstawowy model, LU-21, stał się wtedy najłatwiej dostępnym ukulele w kraju i do dziś jest prawdopodobnie najpopularniejszy. Czy wciąż warto się nim zainteresować?

Lanikai LU-21

Złoty standard „entry level”

LU-21 to tradycyjna konstrukcja, ze sklejki drzewa nato. Jest to dość popularne drewno lutnicze podobne do mahoniu, choć w przypadku sklejki nie ma to żadnego znaczenia, poza estetyką. Ukulele są w naturalnym, ciemnym kolorze, z białym bindingiem, matowo wykończone. Zdarzają się warianty lakierowane na czarno. Dostępne są wszystkie standardowe rozmiary, w tym ananas, oraz dodatkowo wersje z aktywną elektroniką. Klucze typu gitarowego, zamknięte, zupełnie nieźle działające. Standardowe niklowane progi na palisandrowej podstrunicy. Jak widać, jest to niemalże wzorzec standardu dla niskośredniej półki ukulele.

Na pierwszy rzut oka, całość wydaje się bardzo porządnie wykonana i sprawia dobre wrażenie. Nie widziałem na żadnym z tych instrumentów rzucających się w oczy niedokładności czy niedoróbek produkcyjnych, a miałem ich w ręku kilkadziesiąt.

Warto przy tym zauważyć, że niemalże bliźniacze modele posiadają w ofercie różne inne firmy, choćby słynna Kala. Wiedząc, jak wygląda od kuchni biznes produkcji instrumentów, można się spodziewać, że pochodzą one w istocie od tego samego chińskiego producenta tzw. OEMów, a jedynym wkładem Lanikai w ich tworzenie jest nadruk na główce i wewnątrz pudła.

Na marginesie - Lanikai należy do koncernu Hohner. Nie, żeby miało to praktyczne znaczenie, ale niektórzy przyzwyczajeni do bardziej tradycyjnych, a mniej ściśle ukulelowych producentów uważają to ponoć za dodatkowy atut.

Ukulele w praktyce

Gra na LU-21 jest generalnie łatwa i przyjemna. Struny Aquila są wygodne w obsłudze, akcja odpowiednio niska, szerokość gryfu standardowa. Nie spotkałem się też z problemami związanymi ze zbyt niską akcją, co bywa bolączką chociażby podstawowych modeli z firmy Kala.

Brzmienie jest ciepłej barwy, średnio głośne, ogólnie poprawne i zrównoważone we wszystkich zastosowaniach, tak w solówkach, jak i w grze akordowej. Zakładane w standardzie struny Aquila doskonale pasują do tego modelu – to nie jest ukulele, którego brzmienie należałoby podkreślać i wydobywać bardziej selektywnie brzmiącymi strunami, więc prawdopodobnie są one tutaj najlepszym wyborem.

Łyżka dziegciu

Skoro brzmi ładnie i kosztuje niewiele, to jaki jest jedyny mankament tej serii? Jeden, ale niestety bardzo poważny – kontrola jakości. Pomimo estetycznie dobrego wykonania, zauważalny odsetek instrumentów ma słyszalne problemy z prawidłową intonacją. (najczęściej modele sopranowe, a więc najpopularniejsze i najtańsze). A to jest, niestety, dyskwalifikacja dla całej linii.

Naprawdę szkoda, gdyż z tego wyłącznie powodu nie można tego generalnie ładnie brzmiącego i niedrogiego instrumentu polecić z czystym sumieniem. Wymaga zastrzeżenia: tak, ale wyłącznie po zapoznaniu się z konkretnym egzemplarzem, i przekonaniu się, że ukulele prawidłowo stroi na wszystkich progach.

Warto?

Uwzględniając powyższe, oczywiście. Choć nie jest to już jedyny i oczywisty wybór dla każdego początkującego, LU-21 wciąż może zainteresować w roli niezłego, uniwersalnego instrumentu na początek, lub jako drugie ukulele do zadań polowo-imprezowych. Ale rozważcie też inne propozycje w tej klasie.