Ukulele z tworzyw sztucznych są na rynku obecne od dawna. Z różnym skutkiem i na różnych półkach cenowych - od masowo produkowanych, a dziś już zabytkowych ukulele z lat 50-tych, przez znane i lubiane Flea i Fluke, niedawno wypromowane na Kickstarterze ukulele Outdoor, aż po całkiem drogie instrumenty Ovation czy Yamahy. Spośród współczesnych pomysłów na plastikowe ukulele, Korala jest najpowszechniej dostępna i niewątpliwie najtańsza. Czy udało się skonstruować idealne ukulele dla początkujących?

Korala PUC-20

Pierwsze wrażenie

Jak na swój śmieszny koszt (ok. 120 zł), Korala wygląda solidnie. Poliwęglanowe pudło jest błyszczące i kolorowe, materiał nie trzeszczy, nie ugina się i nie sprawia tandetnego wrażenia. Główka jest zabawnie wąska, pudło natomiast znacznie bardziej pękate - wyraźnie grubsze nawet od mojego ukulele tenorowego. Klucze typu gitarowego to niskopółkowy standard, ale pracują poprawnie. Fabrycznie dostajemy struny Aquila, co w tym przedziale cenowym rzadko się zdarza (koszt nowych to prawie 1/3 wartości instrumentu). Pomyłka. To nie są Aquile, tylko bezmarkowe nylony, barwiony na charakterystyczny biały kolor. Sprytnie... Na pierwszy rzut oka Korala wygląda więc zachęcająco.

Szybko okazuje się jednak, że nie jest to instrument, który się łatwo obsługuje. Po pierwsze, co jest jeszcze mało istotnym drobiazgiem, gryf jest dosyć wąski - w instrumencie dla początkujących, w dodatku w rozmiarze "koncert", nie zaszkodziłoby ustawić struny nieco szerzej. Prawdziwą niedogodnością jest dopiero akcja strun - są umieszczone naprawdę wysoko nad progami. Nie jest problemem dla doświadczonego grajka, ale początkującym niepotrzebnie utrudnia zadanie, więc w instrumencie dla nich przeznaczonym nie powinno się zdarzyć.

Korala stroi za to bardzo dobrze. - niczego innego nie można się spodziewać, w końcu nikt tutaj nie ustawiał ręcznie progów i menzury. I to jest zaleta nie do przecenienia. Żaden produkt w tym przedziale cenowym nie da nam gwarancji poprawnego stroju.

Absurdalnie wysoka akcja strun, w dodatku bardzo nierównomierna, zdziwiła mnie jednak na tyle, że zastanawiając się nad nią przyjrzałem się dokładnie podstrunicy i zauważyłem, w czym problem. Gryf instrumentu wygląda tak:

Korala - krzywy gryf

To jest po prostu babol konstrukcyjny. Gryf jest z pustego w środku plastiku, ze wszelkimi tego konsekwencjami, i najwyraźniej jednak wymagał dodatkowego wewnętrznego belkowania, by nie wygiąć się z takim właśnie efektem. I to, cytując klasyka, już nie jest błąd, to jest wielbłąd...

Pierwsze dźwięki

Ocena brzmienia jest sprawą śliską i subiektywną, więc staram się ważyć słowa, ale nie mogę w recenzji tej opinii zatrzymać dla siebie: moim zdaniem Korala brzmi po prostu źle.

Nie chodzi o to, że brzmi "plastikowo" (choć brzmi) - gdybym odniósł tylko takie wrażenie, to poważnie bym wątpił, czy to nie rodzaj autosugestii: mam ukulele z plastiku, więc słyszę plastik. Problem jest bardziej obiektywnej natury: brzmienie jest przede wszystkim bardzo niezrównoważone. Nieco podkreślone są wysokie składowe, i dopóki tylko krótki sustain pozwoli, dźwięk wysokich nut jest całkiem ok. Wyraźnie jednak brakuje średnicy. Co najbardziej zaś "rzuca się w uszy" - bardzo natarczywie, z wibrującym pogłosem odpowiadają najniższe częstotliwości. W konsekwencji, każdy akord z pustą struną C rozbrzmiewa w miarę poprawną górą, marną średnicą, natomiast dół po prostu huczy paskudnymi rezonansami. Podejrzewam, że jest to wynikiem ponadstandardowej wysokości boków instrumentu - być może przy mniejszej objętości pudła poliwęglan w ogóle nie byłby wstanie zapewnić zadowalającej odpowiedzi na wibracje strun?

Najlepsze w swojej klasie... i co z tego?

To jest ukulele za 120 zł... powtarzam to sobie w głowie, pisząc ten tekst. Czy za te pieniądze cokolwiek ma szansę zabrzmieć lepiej? Niby tak, grywałem już na sklejkach za 100 zł, które brzmiały wyraźnie przyjemniej. Nawet również marki Korala. Ale coś za coś - na tej półce kontrola jakości to loteria. Stroi, albo nie stroi (częściej - nie...). Korala stroi dobrze, i to jej największa zaleta. Mimo wszystko, z dwóch instrumentów, z których jeden brzmi, a drugi ma poprawną intonację, zawsze lepiej wybrać to drugie.

Poliwęglan w najniższym segmencie ukulele naprawdę ma potencjał, by któraś firma zrobiła z niego w końcu idealny instrument dla początkujących - dobrze strojący, wygodny w użyciu, brzmiący przyzwoicie. Korala moim zdaniem jednak poległa już na etapie projektu. Gryf jest za za słaby, całość instrumentu nieco za duża na ukulele "do plecaka", a wielkość i kształt pudła akurat taka, by spowodować bardzo nieprzyjemne efekty brzmieniowe.

Komu można te uke polecić? Tym, którzy musza kupić swoje pierwsze ukulele teraz i natychmiast, a mają do wydania 120 zł, i ani złotówki ponad to. Owszem, w tej klasie jest bezkonkurencyjne. Ale już za cenę pół litra wódki więcej znajdzie się coś wyraźnie lepszego.

Jeśli natomiast jesteś bardziej doświadczonym grajkiem, i w plastikowym ukulele szukasz przede wszystkim odporności na warunki atmosferyczne, to zdecydowanie nie tędy droga - znajdziesz instrument dobrze brzmiący i równie pancerny, lecz niestety za nieco większe pieniądze.

Zalety:

  • intonacja
  • cena nie do pobicia
  • można grać w wannie

Wady:

  • brzmienie pudełka po butach
  • krzywy gryf
  • niewygoda gry