Antagonizm ukulelistów wobec gitary traktujemy oczywiście z przymrużeniem oka, ot taki żarcik środowiskowy. Sami zainteresowani często ciągle nawet nie wiedzą, że istnieje ukulele. Ale jeśli już doszukiwać się w nim czegoś bardziej serio, to wynika on czasem z problemów z poważnym traktowaniem ukulele, w przeciwieństwie do uznanej od dawna gitary. I czasem też z nadmiernie poważnego stosunku gitarzystów do siebie i do ich muzyki, któremu lubimy przeciwstawiać ukulelowy luz i bezpretensjonalność. Ale to wszystko drobiazgi.

Przynajmniej dopóki ktoś nie nazwie ukulele małą gitarką. Tego nie rób pod żadnym pozorem. Oddajmy głos w tej sprawie słynnemu ukuleliście, Czesławowi Miłoszowi...

Któryś przezywał je "małą gitarą"
Prześmiewczą wzgardą hojnie gospodarząc
Schedę Hawajów lekce sobie ważąc
Mnogość chordofonów skąpą mierząc miarą

Choćby w głos z tobą wszyscy powtarzali
Łaskę Polihymnii tobie przypisując
Platynowe płyty na twoją cześć kując
Radzi że znaczniejszy instrument wybrali

Zmilcz lepiej, profanie. Ukista pamięta.
Możesz być Claptonem, lecz będziesz dlań zerem
Lepsza już dla ciebie będzie gałaź zgięta,
I sznur, i słuchawki z Justinem Bieberem